Nad brzegiem rzeczki, tu nie daleko mieszkała żabka co piła mleko. Ktoś zaraz zechce zadać pytanie, kto nosił mleczko jej na śniadanie? Albo wymówka mnie się dostanie żabki nie piją mleka kochanie. Lecz ja wam mówię uwierzcie dzieci, że bańkę z mlekiem nosił pan krecik. Stawał pod drzwiami i pukał w szybkę oraz z banieczki ściągał pokrywkę, Żabka mu szybko drzwi uchylała i płyn do kubka wnet przelewała, biedna! Tak chętnie mleczko to piła że się od niego biała zrobiła...
Patrzyły na nią kumy zielone kto zechce białą pojąć za żonę? Kiedy się ona męża doczeka? Jak nie przestanie pić tego mleka. Lecz moja mała biała ropuszka puszcza uwagi te mimo uszka i co dzień pije kefir śmietanę, robi twarożek gdy jest ogrzane. Koktajle z mleka, jogurty z mleka jaka ją przyszłość z tym mlekiem czeka. Nawet pan bociek idąc przez rzeczkę patrzył zdziwiony na tę żabeczkę. Aż doczekała się swojej chwili nad strumyk biali goście przybyli, były to znane polarne misie jeden za żonę poją Białysię. A żyli razem długo szczęśliwie... Jak to się stało ja też się dziwię.
|
|
|
|
|